Znienacka odnajduję w głowie nowe przestrzenie. To piękne i straszne, jak dużo potrafię sobie przypomnieć. Ostatnio: stara szafa w kolorze miodu akacjowego i dźwięk zamka w jej drzwiach; zapach świeżej pościeli i ręczników na Malwowej; dziadek w dzień, gdy jeszcze chodził, i mógł zawieźć nas nad rzekę ten jeden jedyny raz; strych w opuszczonym domu; moja mama w jej czterdzieste urodziny, stoi na drewnianym stole i pali papierosa, jest szczęśliwa. Nie chcę, żeby czas płynął.
Jesli nie bedzie płynął- jak zbierzemy nowe okruchy piękna?
czasem myślę - nie chcę by czas uciekał. a może on tak samo po cichu chciałby bym napisała, jak ja po cichu chciałabym by on?